10 rzeczy, których o mnie nie wiecie

Dziś mam urodziny, więc postanowiłem zrobić coś innego. Podzielę się z Wami różnymi informacjami, których o mnie raczej nie wiecie 🙂

10 rzeczy, których o mnie nie wiecie

1. Moja mama chciała abym był dziewczynką. Mam starszego brata i marzyła jej się córka. Podobno, gdy byłem jeszcze bardzo mały to przebierała mnie w damskie ciuszki.

2. W szkole przezywali mnie „łysy”. Raz poszedłem do fryzjera, gorąco było jak jasny gwint i poprosiłem, żeby ściął mnie na krótko, żeby tak włosy nie grzały. No to ściął najkrócej jak się dało, na 3mm. Od tamtej pory niezależnie od długości włosów koledzy wołali na mnie łysy.

3. W szkole średniej występowałem w grupie teatralnej. Sławy nie osiągnąłem, ale parę przedstawień odegrałem, raczej tylko w rodzinnej Łomży. Pamiętam, że miałem wtedy chęć zdawania do szkoły teatralnej, prowadzący naszą grupę namawiał mnie do tego. Z perspektywy czasu nie żałuję, choć uważam to za bardzo fajne doświadczenie, a i takie pamiątki zostały:

10 rzeczy, których o mnie nie wiecie

4. W pierwszej pracy zajmowałem się naklejaniem cen na produkty ze szkła. Różne szklane kule, kieliszki, szklanki, itd. Początkowo wydawało mi się, że to prosta i łatwa praca, ale miałem wtedy 14 lat i wystanie 8 godzin przy stole okazało się niezłą szkołą życia. Dodatkowo jedna naklejka to może nie problem, ale gdy przyklejasz naklejkę numer 1543 to naskórek zaczyna się odrywać od palca. W tamtych czasach nie używaliśmy jeszcze maszynek do naklejania cen. Mimo wszystko bardzo się cieszę, bo 3 lata z rzędu po prawie 2 miesiące, w młodym wieku nauczyłem się jak ciężka jest praca fizyczna, a jednocześnie zarobiłem własne pieniądze.

5. W podstawówce ukradli mi rower. Rower dostałem od rodziców na komunię, a straciłem go w całkiem głupi sposób. Razem z kolegami bawiliśmy się w jakiejś górze piachu, a obok, jakieś 10 metrów od nas stały nasze rowery. Obok przechodził jakiś starszy chłopak, nagle wsiadł na rower i odjechał. Próbowałem gonić, ale oczywiście nie udało mi się go złapać. Szczęśliwie po jakimś tygodniu oddał rower. Pomocni byli sąsiedzi, gdzie jeden przez drugiego doszli kto to. Jeszcze teraz czasem się na nim przejadę, bo stoi u teściów na wsi.

6. Najbardziej się bałem kiedykolwiek w życiu wtedy gdy rodził się mój syn. Żona miała długi poród i po chyba 10 godzinach zabrali ją na salę operacyjną na cesarskie cięcie. Pół godziny oczekiwania ciągnęło się w nieskończoność, a gdy lekarz wyszedł z pomyślną nowiną nogi mi się załamały i się rozpłakałem ze szczęścia.

7. Gdy byłem u babci na wakacjach w USA poszedłem do agencji aktorskiej na sesję. Po sesji zaproponowali mi reprezentację, jednak trzeba było wpłacić kilkaset dolarów, żeby zaczęli mnie promować. Po rozmowach z rodziną ostatecznie nie zdecydowałem się, ale czasami gdy przeglądam zdjęcia z sesji, zastanawiam się co by było gdyby…

8. Moim wielkim marzeniem jest podróż do Australii i Nowej Zelandii. Zaraziłem się w liceum od mojej wychowawczyni, która co dwa lata jeździła tam na wakacje i opowiadała jak jest fajnie. Jak tylko nadarzy się okazja na pewno się wybiorę.

9. Gdy z żoną wybieraliśmy datę ślubu, patrzyliśmy kto w możliwych terminach ma imieniny i jakie wydarzenia miały miejsce w przeszłości. Ostatecznie padło na 25 lipca, bo wtedy są imieniny Krzysztofa, patrona kierowców. Nasz syn też ma na imię Krzysztof, bo „wszystkie Krzyśki to fajne chłopaki”.

10. Jestem niepoprawnym optymistą. Zawsze szukam powodów do radości, nie zamartwiam się i idę do przodu. Mimo że uczę się z porażek, to ich nie rozpamiętuję. Tobie radzę to samo. Nie przejmuj się i żyj pełnią życia.

 

Kolejny roczek za mną, wierzę że przede mną jeszcze więcej miłych wspomnień.

(Visited 1 times, 1 visits today)